Najlepszym podsumowaniem tej wymiany są słowa uczniów: „Mógłbym zostać tu jeszcze tydzień", „Szkoda, że się tak szybko skończyło…", „Musimy tu wrócić i się spotkać”. Stanowią one doskonałe podsumowanie naszego pobytu w Bułgarii.

W trakcie wyjazdu, mieszkaliśmy u rodzin, które okazały się niezwykle otwarte, ciepłe i radosne. Jasiu Janiak i Eryk Marcinkowski czas swojego zagranicznego pobytu spędzili u pani Tsvetozara Oleg Pencheva (Zara), jej męża i syna Georgi. Ja i Zuzia Dudka mieszkałyśmy u teściowej i kuzynki Zary. Atmosfera w obu mieszkaniach była niezwykle przyjemna. I pomimo braku znajomości języka angielskiego przez Nikki (teściową) wszyscy doskonale się porozumiewali, a przy okazji poznaliśmy kilka zwrotów z języka bułgarskiego. Zapoznaliśmy się ze wszystkimi uczestnikami Erasmusa, ale najbardziej zaprzyjaźniliśmy się z Bułgarami i Włochami. Przemili i zabawni Włosi, bardzo umili nam nasz pobyt w Sofii i Lukovit. Było wiele śmiechu i zabawy. Spędzaliśmy wspólnie każdą chwilę, w trakcie pożegnania, wymieniliśmy się telefonami i adresami.

Jedzenie było bardzo znakomite. Śniadania i kolacje przygotowywano specjalnie dla nas. Wszystko było pieczone na świeżo. Rano dostawaliśmy ciepłe bułgarskie bułeczki - codziennie w innej wersji - np. z bułgarskim serem, makaronem. Do tego smakowaliśmy smaczne kiełbaski i szyneczki. Nie obyło się bez jogurtu i babki oraz słodkich ciasteczek.

Kolacje codziennie jedliśmy w innym miejscu. Pierwsza -powitalna - odbyła się w mieszkaniu Nikki. Atmosfera była niezwykła. Mieliśmy przyjemność posłuchania polskiej telewizji, ponieważ Oleg (tata Zary) włączył polskie kanały. Natomiast ostatnia wspólna kolacja odbyła się w czwartek w hotelu. Było to pożegnalne spotkanie. Zorganizowano także dyskotekę. Mogliśmy zatańczyć do typowo bułgarskich pieśni ludowych, ale nie zabrakło też rytmów włoskich i greckich. Z głośnika dały się słyszeć nawet „kawałki disco polo”, w tym: „Przez twe oczy zielone".

Pierwszego dnia zwiedzaliśmy Sofię. Byliśmy m.in. w Muzeum Politechniki, Pałacu Prezydenta, budynku Ministerstwa Edukacji, Teatrze Narodowym oraz licznych pięknych kościołach z bogatą historią i wnętrzem.  Później wyruszyliśmy do Lukovit, gdzie uczniowie zostali odebrani przez rodziny. Na klatce schodowej zastaliśmy biało - czerwone balony, a przy drzwiach do mieszkań biało - czerwone serca z naszymi imionami. Był jeszcze wielki napis „WELCOME” oraz mniejsze napisy: „1.ERASMUS 2.PRZYWITANIE 3.2018 4.BULGARIA 5. POLAND”.

Drugiego dnia poszliśmy do szkoły, gdzie zostaliśmy powitani chlebem i miodem. Potem była kolorowa ceremonia otwarcia projektu z tańcami, śpiewami oraz krótką akademią. Następnie uczniowie przedstawili prezentacje swojego kraju, miasta i szkoły. Przy okazji poznaliśmy kulturę państw partnerskich. Uczniowie byli bardzo otwarci i weseli. W każdej klasie witali nas upominkiem. Były to cukierki, czekoladki, długopisy, czy bransoletki. Wszyscy mieli uśmiechy na twarzach. Po południu udaliśmy się na basen. Wtedy też zawiązaliśmy najwięcej przyjaźni.

Trzeci dzień naszego wyjazdu rozpoczęliśmy od lekcji „How to be a goodfriend?", czyli „Jak być dobrym przyjacielem?". Była to bardzo ciekawa prelekcja. Potem udaliśmy się na zajęcia robienia slimeów, a Zuzia zachwyciła wszystkich swoimi umiejętnościami i dostała przydomek „Queen of Slime - Królowa Slimeów". Po krótkiej przerwie ,rozpoczęła się lekcja dotycząca wody i powietrza pod hasłem „Keeping Nature". Potem udaliśmy się na lunch, a na koniec dnia piekliśmy chleb, babki i muffinki typowe dla danych krajów – „The magic of bread".

Czwartego dnia – z samego - rana wybraliśmy się na koncert do Narodowej Szkoły Artystycznej „Panayot Pipkov".  Słuchaliśmy występów gitarzystki, kwartetu akordeonowego oraz podziwialiśmy bułgarski taniec narodowy.  Następnie zjedliśmy lunch. W czasie wolnym, wszyscy zakupili kosmetyki z róży, bowiem Bułgaria jest największym eksporterem róż (uprawia ich aż 84 gatunki). Ponadto wychowankowie ostrowskiej dziewiątki prócz zakupów, wybrali się także na spacer do pobliskiego parku.

W piątek uczniowie musieli pożegnać się z rodzinami, co nie było łatwym zadaniem. Wszyscy zżyliśmy się przez ten tydzień. No, ale niestety z bólem musieliśmy powiedzieć „Goodbye..."  Autokarem udaliśmy się do wioski Karlukovo, gdzie mieliśmy zaplanowane zwiedzanie jaskini Prohodna. Pieczara była ogromna i bardzo malownicza. Wszyscy uczniowie bawili się „w alpinistów" i wchodzili na każde wzniesienie na jakie udało im się dostać... oczywiście z głową i zachowaniem bezpieczeństwa. Potem ruszyliśmy na wspinaczkę do schroniska, gdzie zjedliśmy lunch przy wesołych rozmowach i koleżeńskich zaczepkach.  W końcu trzeba było wrócić do Sofii. Nawet świadomość rozstania się, dziś w nocy, nie zepsuła nam podróży. Mieliśmy chwilę wolnego czasu przed kolacją,  więc postanowiliśmy spożytkować ten czas i ruszyliśmy na „pamiątkowy shopping”.

Po ostatnim wspólnym posiłku, spotkaliśmy się z naszymi włoskimi przyjaciółmi, nie zabrakło wówczas łez wzruszenia. Rozpoczęły się sesje zdjęciowe. Wszyscy Włosi chcieli mieć zdjęcie z polskimi przyjaciółmi. Oczywiście nie obyło się bez wspólnego selfie. W końcu przyszedł czas na… pożegnanie. Wszyscy wyściskaliśmy się, przybiliśmy piątki i szepnęliśmy ostatnie słówka. W sobotę rano zostaliśmy sami... Pierwsi przybyliśmy, ostatni odchodziliśmy. Choć wiedzieliśmy, że będziemy „w kontakcie”, było nam smutno, że musimy wracać. Zajęliśmy miejsca na pokładzie samolotu, który zabrał nas do Warszawy, a następnie do Wrocławia. Tutaj oczekiwali na nas rodzice, którzy przygotowali powitalny plakat, wyściskali najpierw nas, a później naszych opiekunów, dziękując za niesamowitą przygodę. To był naprawdę udany wyjazd :)

Opracowała: Wiktoria Czerniak

 

 

 


stowarzyszenie
 szkola 2 0 talenty pasja bezpieczny internet

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!